2016

Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem

sabalowe cebula

 

 

Jeden z ostatnich autentycznych muzykantów Jan Cebula z Kolbuszowej po sukcesach na festiwalach w Kazimierzu i Szczecinie w dniu 10 i 11 sierpnia uczestniczył w góralskich „Sabałowych Bajaniach” w Bukowinie Tatrzańskiej.

Pochodzący z Nowej Wsi skrzypek zdobył w konkursie instrumentalistów drugie miejsce. W przesłuchaniach przed renomowanym jury udział wzięło ponad pięćdziesięciu instrumentalistów wyłonionych w regionalnych konkursach.

Wrażliwa gra będąca emanacją jego osobowości artystycznej zachwyciła również bukowiańskich jurorów. Muzykanta i jego kapelę polecamy wszystkich, których interesuje prawdziwa ludowa muzyka w wykonaniu autentycznego skrzypka samouka. Tak jak on weselnych oberków nie gra już nikt!

coverP1010002

 

 

Dwie studentki Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie Agnieszka Kozioł i Julia Miąso swoją pierwszą samodzielną wystawę malarstwa zatytułowały „(Nie) damy plamy”.

 W dniu 6 sierpnia (2016) w Galerii pod Trąbami i Bębnem, mogliśmy zobaczyć próbkę ich malarskiego talentu. Mimo młodego wieku, poziom dojrzałość twórcza indywidualny styl i dobra technika pokazana w zaprezentowanych pracach, zrobiły wrażenie na publiczności. Co z artystek wyrośnie to się dopiero okaże, wszak awansowały dopiero na drugi rok akademii. Talentu, twórczego podejścia do tego co robią odmówić na pewno im nie można. W klimat wystawy doskonale wszedł ich rówieśnik akordeonista Krzysztof Marek student drugiego roku Akademii Muzycznej w Katowicach. Współczesna muzyka i malarstwo połączyło się w wyjątkowe wydarzenie!

 

 


   Młodzież z Europy i obu Ameryk aktywnie uczestniczyła w organizowanym przez kolbuszowską parafię święcie ducha, pieśni i chleba. Patron parafii św. Brat Albert był wyjątkowym człowiekiem, patriotą, wzorem skromności i oddania ludziom. Natchnienie artystyczne przywiodło go do poświęcenia się Bogu i ludziom. Duch świętego natchnął siedem lat temu społeczność parafialną do
organizacji festiwalu parafialnego. Obecnej edycji ,,Albertynek” przyświecał duch Światowych Dni Młodzieży. Francuzi już w latach dziewięćdziesiątych wymyślili żeby prologiem było święto młodych w diecezjach. Pomysł świetny, dzięki któremu mieliśmy niesamowitą przyjemność goszczenia w Kolbuszowej ponadstuosobowej grupy katolików ze świata. Po czwartkowym powitaniu na rynku i dyskotece pod Sokołem uświetnionym grillem i ciastem przygotowanym z sercem przez pracowników domu kultury, kościelny festiwal był finałem ich pobytu tutaj i ostatnią możliwością spotkania się społeczności Kolbuszowej z przybyszami ze świata. Kolbuszowiacy w dużej liczbie skorzystali z tej możliwości. Na festiwalu, który w tym roku miał festynowy, zabawowy charakter, było wiele atrakcji. Największą furorę i zainteresowanie wzbudziły jednak spontaniczne popisy artystyczne młodzieży ze świata.

Parafia Brata Alberta w Kolbuszowej to wyjątkowe miejsce, w którym proboszcz nie tylko konsekwentnie dba o jej materialny rozwój /ostatnia, kolejna, przyszłościowa  inicjatywa to freski/. W parze z materialnym rozwojem kompleksu kościelnego idzie tutaj budowanie społeczności duchowej. Przy kościele aktywnie działają liczne grupy wiernych. Ta wszechstronna, przemyślana działalność społeczna wydaje się być wręcz wzorcową.

Albertynkowe wydarzenie organizowane dzięki zaangażowaniu kolejnych młodych wikarych /tym razem przez ks. Dominika Leniarta/ to stały i potrzebny element życia  społecznego Kolbuszowej w duchu patrona parafii.

 

P1010088

 

 

Tradycją kolbuszowskich dożynek jest to, że od ponad dwudziestu lat (pierwsze w 1992 r.) wędrują po miejscowościach gminy. Podczas święta każda miejscowość obdarowywała, wybraną przez siebie osobę. Dożynki w Nowej Wsi z inicjatywy sołtysów i przewodniczących osiedli zmieniły swój dotychczasowy charakter. Nowowiejska uroczystość po raz pierwszy stała się wyłącznie, kulturalnym świętem zachowującym od zapomnienia, ludowy dawny obyczaj, muzykę, język i rękodzieło, odstąpiono od wręczania wieńców. Msza święta z poświęceniem chleba (odwieczny element religijny obchodów) i wieńców z kazaniem ks. Kanclerza dr. Jerzego Buczka rozpoczęła ludowe święto, które w tym roku pokryło się z kościelnym świętem nazywanym potocznie ,,Zielną”.

Po raz pierwszy zorganizowano konkurs na najładniejszy wieniec inspirowany lasowiacką tradycją. Najwyżej oceniono wieńcowe rękodzieło z Weryni, drugą lokatę zdobyły wieńczareczki z Domatkowa i Nowej Wsi, trzecie miejsce zajęły wieńce z sołectw Przedbórz, Zarębki i Kolbuszowa Górna. Wkład pracy i zaangażowanie pozostałych ekip zostało nagrodzone wyróżnieniami.

Rokrocznie temu świętu towarzyszy, żartobliwy konkurs Białego/Czarnego Bociana na najwyższy współczynnik dzietności w gminie. W dożynkach uczestniczyło trzynaście zespołów wieńcowych (zabrakło dwóch z miejscowości uhonorowanych niechlubnym tytułem Czarnego Bociana za zerową liczbę urodzeń). W tym roku pierwsze miejsce zajął Świerczów również dzięki osobistemu zaangażowaniu sołtysa i jego małżonki. Grupy wieńczarek i wieńczarzy bez zbędnych dłużyzn sprawnie przedstawiły, swoje dożynkowe żale wykazując się wokalnym i poetyckim talentem. Prowadzenie autorsko przygotowane przez parę konferansjerów bawiło i dostarczało informacji o miejscowościach gminy i kulturze ludowej w sposób lekki, przystępny i przyjemny.

Starostami dożynek był Barbara i Tadeusz Jakubcowie. Finał imprezy to występ Zespołu Ludowego Jaciska i Kapeli Jana Cebuli po którym do pierwszej w nocy wyśmienicie grał do tańca zespół Medium. Dopisała pogoda i publiczność, sołtys wsi Grażyna Maziarz sprawdziła się jako koordynator pracy zespołu organizacyjnego. W odczuciu mieszkańców i ich gości z innych miejscowości Nowa Wieś wypadła doskonale!

 

 

zobacz galerię zdjęć Magdaleny Małaczyńskiej:

 

  W poszanowaniu dla prezentowanej przez artystów muzyki, tym razem festiwal „Jazz nad Nilem” odbył się w plenerze przy stu ośmioletnim „sokole”. -najpiękniejszym, dzięki staraniom samorządu, dotacjom unijnym i ministerialnym, obiekcie miasta. Nie jest to piękno puste ani też próżne. Obiekt wypełniony jest duchem i historią kolbuszowskiego mieszczaństwa. Teraz podobnie jak przez sto osiem minionych lat stanowi centrum życia społecznego i  kulturalnego Kolbuszowej.

    Dziesiątą edycję festiwalu jazzowego nad Nilem zaliczyć, można do niezwykle udanych.

W 2006 roku Miejski Dom Kultury zaczynał jego organizację mityngiem, dedykowanym Henrykowi Majewskiemu. W tropikalnym upale na cześć legendy, ojca polskiego jazzu, genialnego trębacza i kompozytora zagrały podkarpackie i małopolskie big bandy, uczestnicząc w konkursie. Jurorami byli  i w finale festiwalu wystąpili Old Timersi z Robertem Majewskim na trąbce i Wojciech Majewskim na pianinie. Utworem obowiązkowym dla  big bandów była jazzowa ballada kompozycji ich ojca „Skarabeusz”. Złotego Skarabesza nagrodę główną otrzymał wówczas, tarnowski zespół Leliwa Jazz Band a najlepszym trębaczem okazał się Sebastian Michalski /uczeń mistrza Majewskiego/.  Bieżąca edycja festiwalu to porywający koncert, muzyki jazzowej i bluesowej  na najwyższym europejskim poziomie.

    Na początku koncertu w dixielandowe rewiry wprowadził fanów, Leliwa Jazz Band. Panowie /chociaż już o dekadę starsi/ mają  nadal zapał i wyjątkową pasję do tej tradycyjnej klasycznej odmiany swingu. W obecnej edycji blues reprezentowany był przez Gruff, który swoją energetyczną muzyką usatysfakcjonował w pełni miłośników tego gatunku. Rzeszowski White Wind, to prezentacja twórczych poszukiwań w różnych gatunkach muzycznych. W atmosferę prawdziwego, stołecznego  jazzowego klubu wprowadził wszystkich Wojciech Majewski Quartet.

To co nastąpiło później, było wydarzeniem na miarę festiwalu w San Tropez. Koncert Tria Wojciecha Karolaka i Stanleya Breckenridga z Jazz Band Ball Orchestrą to była istna muzyczna, swingowa, instrumentalno-wokalna uczta. W ,,Krokodyl jam session” z amerykańskim wokalistą i JBBO zagrał będący w świetnej formie Karolak. Publiczność uparcie nie pozwalała zejść artystom ze sceny, nieustannie bisując. Po koncercie panowało ogólne przeświadczenie, podobnie zresztą jak w latach ubiegłych, że ta edycja kolbuszowskiej imprezy była najlepsza!