MDK Kolbuszowa

Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem
Festiwal Żywej Muzyki - przeczytaj relację

Informujemy, że w dniach 24 lipca - 4 września Miejski Dom Kultury będzie czynny w godzinach 8.00 - 16.00

 

   Muzyka to uniwersalny i zróżnicowany język mający różnych odbiorców, o gustach się nie dyskutuje ale każdego organizatora cieszy gdy jego propozycja trafi do odbiorcy. Radość jest tym większa gdy wykonawców oblegają w dużej liczbie odbiorcy, czerpiący przyjemność, ze sztuki na dobrym poziomie.

   Relacjonując: Adam Bałdych, najlepszy z najlepszych jazzowych skrzypków ze świetnym pianistą, publiczność zasłuchana, wcześniej Romek Puchowski, fenomenalny bluesowy gitarzysta z niespotykanymi gitarami (podobnie jak Bałdych, który oprócz klasycznych skrzypiec użył też wyjątkowego instrumentu). Puchowski grał solo ale jakby ich wielu grało ("a to echo grało"), wesoło nie było bo z zasady blues raczej muzyką radości nie jest. Publiczność zasłuchana i pod wrażeniem! Organizatorów cieszy, że w końcu kolbuszowską imprezę otworzyła lokalna formacja- Wojtek Front Ensemble. Zespół, którego liderem za sprawą kolbuszowianki jest importowany spod Bielska basista, bardzo udanie zadebiutował po zaledwie miesięcznym okresie prób. Następnie: Apostolis Anthymos i jego Miniatures, świetni młodzi instrumentaliści z legendą rockowej, bluesowej i jazzowej sceny, genialnym gitarzystą i perkusistą. Wydawałoby się że już dość tego kulturalnego "nudziarstwa". Gdzież tam znów dźwięki zdobywają widzów. Na koniec: cokolwiek zmęczony prowadzeniem /w tym samym dniu/ krakowskiej nowoorleańskiej jazzowej parady JBBO ze ,,Staszkiem” Breckenridgem. W tym miejscu zachodzi pytanie jak oni to robią że po takim maratonie muzycznym potrafią porwać publiczność do tańca. Imprezę świetnie poprowadziła Elżbieta Lewicka z patronującego od lat imprezie Polskiego Radia Rzeszów, relację telewizyjną z Jazzu nad Nilem 2017, obejrzą odbiorcy TVP 3 w Rzeszowie dzięki redaktor Annie Sabat Pezdan.

   O tym że zarówno publiczność mimo ,,bitych” sześciu godzin słuchania jazzu ciągle czuje niedosyt i jest obecna od początku do końca, nikogo przekonywać nie trzeba wystarczy przyjść i zobaczyć! Stałym sponsorem wydarzenia jest Kazimierz Fryc i firma FiN Sp. z o.o. współorganizatorem rzeszowski WDK, patronatu honorowego udzielił Marszałek Województwa Podkarpackiego Władysław Ortyl, TVP 3 w Rzeszowie i wiele innych mediów. Wśród rewelacyjnej publiczności, można było zauważyć, jak co roku plastyków z kolbuszowskiego pleneru oraz artystów ukraińskich, którzy z talentem malują freski w Albercie. Obecny był poseł Zbigniew Chmielowiec z małżonką, Ewa Draus radna sejmiku województwa oraz dyrektor Marek Jastrzębski (współorganizator) z małżonką.

 

   Organizator wydarzenia Miejski Domu Kultury gratuluje wszystkim udziału w wyjątkowym, nie tylko na miarę Kolbuszowej, wydarzeniu. Cytując grającego na najlepszych światowych festiwalach Adama Bałdycha ,,Słyszałem dużo dobrego o tym festiwalu i nie zawiodłem się, życzę dalszych udanych edycji”.

 

   Dziękujemy publiczności za tworzenie jak co roku genialnej atmosfery a muzykom za traktowanie jej z wyjątkowym szacunkiem!   

 

   Po raz jedenasty społeczność /25 czerwca/ Domatowa uczestniczyła w festynie sobótkowym. Puszczańskie, lasowiackie świętojańskie tradycje ludowe wyraźnie się różniły od zwyczajów innych grup zamieszkujących dawną Polskę. Mnóstwo w nich było magii i ognia. Leśne tereny, które zamieszkiwali, niezbyt były bogate w większe rzeki. Nil który przepływa przez Domatków to niewielki strumyk, cudnie meandrujący skrajem lasu i łąk, którym jednak wianka spuścić się nie da. Lasowiacy z Domatkowa palili wielkie ogniska, okadzali żeby ochronić od gradu i innych nieszczęść pola uprawne.

   Scenariusz, który napisał powstały w 2007 roku Zespół Wolanie, był zlepkiem wspomnień starszych mieszkańców miejscowości dotyczących obyczajów sobótkowych. Rewelacyjnie w tym roku wystąpili uczniowie z miejscowej szkoły. Nieliczna ich grupka pięknie zaśpiewała, powiedziała i zagrała krótkie przedstawienia co dobrze świadczy o pracy nauczycieli. Same superlatywy o występie dzieciaków wypowiedział przybyły z Cisnej renomowany folklorystyczny Zespól ,,Łopienka”, wykonujący po mistrzowsku ludową muzykę polską oraz ukraińską. Po najmłodszych mieszkańcach na scenie pojawiły się mamy i babcie /jeden dziadek/ z Zespołu Wolanie. Przedstawiły skecz "Ucho Sołtysa" opowiadający dość dosadnie o wydarzeniach z życia włodarza jakiejś wsi. Następnym punktem programu zespołu, był występ śpiewaczy. Panie wraz z akompaniującą im na harmonii Izabelą Karkut, sprawnie i melodyjnie zaśpiewały zbiór różnorodnych piosenek, świetnie nawiązując do ludowej tradycji pięknego naturalnego śpiewu ludowego.

   Na koniec wspomniany wcześniej zespół ,,Łopienka” zaprezentował muzykę dawnych mieszkańców Podkarpacia i Małopolski. Podzielony na dwie części koncert, przepleciony był konkursem wicia wianków, w którym z zapałem wzięło udział prawie sto dzieciaków. Miłym akcentem było docenienie przez miejscowych Zespołu Ludowego Wolanie, który obchodzi w tym roku dziesięciolecie swojego istnienia. Kwiaty jubilatom na ręce Grażyny Rozmus, wręczył przewodniczący straży i rady miejskiej Krzysztof Wilk wraz z sołtysem Jackiem Skowronem oraz dyrektorem Wiesławem Sitko z Miejskiego Domu Kultury w Kolbuszowej. Jak co roku dzieciarnia miała możliwość jazdy konnej z czego skorzystała z radością.

   Szefowa zespołu podobnie jak i cała grupa bardzo się wzruszyła a przecież to początek obchodów pierwszego „krzyzika” /jak nazywał okrągłe rocznice, dziś już prawie dziewięćdziesięciosiedmioletni Władysław Pogoda. Na koniec Wolanie i Łopienka odśpiewali sobie nawzajem sto lat /oni też w tym roku obchodzą swoje dziesięciolecie/ i dwieście lat dla Władysława Pogody.

   O sobótkach przypominało ponad dwumetrowej wysokości ognisko dozorowane przez strażaka ochotnika. Wspólnie z Domatkowianami bawił się poseł na sejm Zbigniew Chmielowiec z małżonką. Do pierwszego kwiatu paproci profesjonalnie grał do tańca Zespół Golden Time. Zabawa przednia a i ofiarność sponsorów i organizatorów wyjątkowa.

 

 

   Plener Wiatraki 2017 Szymbark ,,W kasztelu i skansenie” (17 czerwca) to wydarzenie plastyczne dla dzieci i młodzieży szkolnej aktywizujące młode pokolenie twórców. Uczestniczą w nim dzieci i młodzież szkolna z terenu powiatu kolbuszowskiego i sąsiednich. Od pierwszej edycji upłynęło już ćwierć wieku a organizowany przez Miejski Dom Kultury plener cieszy się ciągle popularnością.

   Szymbarska edycja była pod każdym względem wyjątkowa. Pobiliśmy rekord uczestnictwa, po raz pierwszy młodzi artyści pojechali dwoma pełnymi autobusami. Wzbudzili podziw turystów z całej Polski swoją malarską pasją (mimo rekordowo skrajnej "niepogody"). Wyjątkowe życzliwe przyjęcie ze strony kierownictwa placówki etnograficznej dokumentującej dziedzictwo grupy Pogórzan umożliwiło wykonanie prac w podcieniach, sieniach, klepiskach i izbach obiektów. Na zakończenie nastąpiło oblężenie Kasztelu Gładyszów, perły polskiego renesansu. Obiekt wyremontowany i wyposażony w multimedia zainteresował grupę fanów plastyki.

 

   Już w środę (21 czerwca) nastąpił wernisaż prac wykonanych w szymbarskim deszczu. Na wystawie mogliśmy obejrzeć bardzo udane prace. Wszyscy nagrodzeni zostali upominkami, dyplomami, przebojem okazały się lody pochłonięte błyskawicznie przez młodych twórców i ich nauczycieli.

 

Kolejna plenerowa lekcja wrażliwego spojrzenia na świat została z nawiązką odrobiona!

 

      Święty Brat Albert Chmielowski był wyjątkowym człowiekiem, całkowicie oddanym innym ludziom. Artysta obdarzony nieprzeciętnym talentem, który porzucił pędzel i paletę, i całkowicie poświęcił swoje życie biednym i odrzuconym. Widział w brudnym, zagubionym, egzystującym na marginesie społeczeństwa człowieku Chrystusa.

Idea zmarłego sto lat temu świętego przyświecała pospolitemu ruszeniu organizatorów „Fanfar dla Brata Naszego Boga”, wielowątkowego wydarzenia, zorganizowanego dla uczczenia tego wyjątkowego świętego. Po mszy w kolbuszowskim kościele, któremu patronuje brat Albert, w oprawie orkiestr z Ukrainy, Słowacji i Polski, i koncercie przy jego pomniku, głośnymi fanfarami orkiestry na miejskim rynku zaznaczyły swoją obecność w Kolbuszowej.

O czternastej na placu przy Miejskim Domu Kultury zaczęło pachnieć chlebem, podpłomykami
i strawą biwakową. Przy ogniskach i na scenie pojawiły się parafianki z Weryni, Nowej Wsi, Kolbuszowej i Przedborza. Panie z talentem wykonały pieśni religijne i patriotyczne. Po nich na scenie pojawiły się młode śpiewaczki ze Studia Wokalnego Katarzyny Liszcz- Starzec, przed sceną zatańczyły z kolei tancerki z zespołów tanecznych, które prowadzi Anna Puzio. Prezentacje, będące podsumowaniem rocznej pracy wokalistów i tancerzy z kolbuszowskiego domu kultury, były bardzo udane. Malarze fresków, ukraińscy artyści, malujący kościół pw. św. Brata Alberta zaproponowali, ciekawą akcje plastyczną. Namalowany przez nich fresk przedstawiający świętego podzielili na prostokąty, każdy z chętnych do malowania młodych artystów wykonywał jeden fragment /cegiełkę/ fresku. Miło było patrzeć jak ci świetnie wykształceni zawodowi plastycy uczyli dzieci i młodzież mieszania farb w celu uzyskania właściwego koloru. Pokazywali jak nałożyć farbę aby uzyskać właściwą fakturę. Adepci zachwyceni bo dorośli plastycy potraktowali ich z sercem gorącym jak chleb wyjęty wprost z pieca.

Pochwalić pod niebiosa należy panie z Centrum Animacji Społecznej Warsztatów Terapii Zawodowej w Kolbuszowej. Animatorki napracowały się strasznie, a z twarzy nie schodził im uśmiech, podobnie jak dzieciakom, które cieszyły się z okazanego im zainteresowani. Materiałów do animacji wykorzystały kilka razy więcej niż na rzeszowskiej ,,Paniadze”, uszczęśliwiając małych uczestników pikniku. Na scenie pojawiła się w ,,niebiańskich” strojach Młodzieżowa Orkiestra Dęta Miasta Koszyce pod dyrekcją Petera Schürgera, wykonując perfekcyjnie lekko swingujący koncert. Po nich zagrały kolbuszowskie dęciaki /dawniej Walenciaki obecnie Kłodziaki/ pod dyrekcją Krzysztofa Kłody. Mocny koncert z nutką brzmienia cyrkowych big bandów z dawnych lat, którym żadne wzmocnienie potrzebne nie było. Na koniec zagrały Fanfary ze Lwowa, orkiestra złożona z uczniów i nauczycieli lwowskiej szkoły muzycznej pod dyrekcją Adriana Leskowa. Stylizowane na ludowe, trochę rock and rollowe stroje /młody tubista niewiele większy od instrumentu ,,wymiatał” niesamowicie/. Piękny koncert, trzech świetnych, chociaż całkowicie innych, orkiestr. Z dużego miasta, małego miasteczka i metropolii.

Adam Chmielowski późniejszy święty, to bohater powstania styczniowego, podobnie jak Józef Buczek, budowniczy sokolni /obecnie MDK w Kolbuszowej/. Przed sceną pojawiła się harcerska grupa rekonstrukcyjna Żuawów, niezwykle bitnego oddziału z czasów powstania styczniowego pod komendą Macieja Kilarskiego. Nie masz ci w Polsce miłości do czytania książek, czy zainteresowania historią, dlatego takie pokazy popularyzujące wielkie narodowe wydarzenia są bardzo potrzebne. Publiczność zobaczyła pięknych ludzi w strojach z epoki, zobaczyła autentyczną broń, wysłuchała opowieści z wątkiem życiorysu brata Alberta, który w jednej z bitew stracił nogę.

Na zakończenie można było obejrzeć występy grup teatralnych, parafialnej i domu kultury, niestety brak niezbędnych przy tak dużej liczbie mikrofonów, prób /co najmniej dwóch/, spowodowało, że ciekawe przedstawienia o bracie Albercie spaliły na panewce.

Idąc za klimatem muzycznym występujących orkiestr z południa i wschodu Europy, na scenie pojawiły się „Słowiany”, polsko-ukraiński zespół folk-rockowy. Mimo mnóstwa imprez w okolicy na frekwencję nie mogliśmy narzekać, bo naszym poczynaniom przyświecała największa

z gwiazd, gwiazda św. Brata Alberta!

 

 

  W dniu 7 czerwca 2017 roku na Zamku Królewskim w Warszawie Nagrodę im. Oskara Kolberga odebrał jeden z najlepszych ostatnich puszczańskich muzykantów Lasowiak Jan Cebula. Nagrodę wręczył mu osobiście Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Wicepremier prof. Piotr Gliński.

   Po odbiorze statuetki muzykant zagrał na skrzypcach z charakterystyczną dla siebie wrażliwością tradycyjną kolbuszowską melodię. Ceremonia wręczenia ludowych Oskarów odbyła się w atmosferze wyjątkowego szacunku dla mistrzów kultywowania naszych autentycznych polskich etnicznych tradycji. Podczas ceremonii był moment że sam minister trzymał skrzypce naszemu mistrzowi. Skrzypek znalazł się w gronie trzynastu najwybitniejszych jej przedstawicieli
   z całej Polski. Wieczorem w zamkowych ogrodach mistrz Cebula zagrał ze swoją kapela. Piękna prosta, czysta lasowiacka muzyka zabrzmiała ponownie tym razem na plenerowej scenie, ciesząc warszawską publiczność. Sukces Jana Cebuli to jego, poprzedzone wieloletnią pasją, talentem i pracą osiągnięcie z którego wszyscy powinniśmy być dumni i cieszyć się wraz z nim. To też piękna, wyjątkowa promocja naszej kultury z której powinniśmy być dumni. Tak jak dumne jest
z wyróżnienia kolbuszowskiego ,,skrzypoka”, przyznające tę najważniejszą dla ludowego twórcy nagrodę znakomite gremium.

galeria