2015

Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem

 W Domu Kultury SCK w  Mielcu odbyła się czternasta edycja Przeglądu Zespołów Tanecznych „Pasikonik 2015”. 26 i 27 listopada 2015 r. na scenie zaprezentowało się 60 zespołów dziecięcych i młodzieżowych, a wśród nich Zespół Taneczny Fox (grupa zaawansowana) z Miejskiego Domu Kultury. W drugim dniu konkursu tancerki z Kolbuszowej wykonały układ pt. „Powiew” w choreografii Magdaleny Chlebek. Dziewczęta były jedną z 43 grup rywalizujących w trzech kategoriach wiekowych. Prezentacje oceniało profesjonalne jury w składzie Janina Wojturska, Edyta Korus i Maciej Zbrzezny.  

galeria

 

      „Zakazany Bóg” to kolejny film, którego projekcję zorganizowano w Miejskim Domu Kultury z inicjatywy ks. Dominika Leniarta, wikarego z parafii św. Brata Alberta w Kolbuszowej. Wyświetlany film wyreżyserował Pablo Moreno i  opowiada w nim o zamordowanych przez komunistów biskupie, zakonnikach, młodych księżach i klerykach, których jedyną winą było to, że głęboko wierzyli w Boga i się Go nie wyrzekli. Wiara ta, warta była dla nich więcej niż życie. Hiszpański film mówi nam o zaledwie kilkudziesięciu z ośmiu tysięcy zamordowanych konsekrowanych, w ten lub podobny sposób, podczas hiszpańskiej wojny domowej /1936 r/. Kino na niedzielę cieszy się olbrzymim powodzeniem, ma stałą  liczbę odbiorców. Prezentowane filmy zmuszają do refleksji religijnej i etycznej przy okazji gromadząc publiczność zróżnicowaną wiekowo.

     Filmy to tylko jeden z pomysłów młodego  wikarego  od Alberta, urodzonego społecznika, organizatora, popularyzatora myśli i kultury chrześcijańskiej. Inne pomysły to  tegoroczne Albertynki, spektakle, koncerty, wystawy, akcje katolickie aktywizujące wiernych. KSM pod jego kierunkiem przygotował emanującą głębokim młodzieńczym patriotyzmem wieczornicę patriotyczną z okazji 11 listopada. Nie był to popis wyuczonych śpiewów czy deklamacji, mimo, że te też prezentowały dobry poziom, lecz wyraz szczerej miłości do naszej Ojczyzny. Działalność księdza wspiera proboszcz jego parafii i pozostali wikarzy. Oczekujemy na kolejne pomysły, zapał ks. Dominika  jest naprawdę zaraźliwy!
 


      Na scenie chagallowskie Klimaty, gra aktorska na poziomie formanowskich Aktorów z pierwszych filmów, świetny tekst doskonale umieszczony w dwudziestowiecznej historii małych /małomiejskich/ miast, unikalny kunsztowny język Ryszarda Szilera. Scenografia, plakat, zaproszenie również,  zaprojektowane przez Mistrza. Do tej jedności formy dostosował się nawet jesienny krajobraz na zewnątrz /z romantyzmem  Błoka/. Radosna i wzruszona Ewa Czartoryska-Sziler /na  sali imienia ojca/, dobra dusza aktorskiej Grupy, ulubiony przez męża Krytyk jego poczynań. Po przyjacielsku, melodyjna oprawa muzyczna Władysława Serafina. Po prostu dobra Kultura! Teatr Amatorski im. Aleksandra Fredry i dawną Trupę Zespołu Teatralnego Michała Czartoryskiego jednoczy artystyczna rodzina pięknych i uzdolnionych, podobnych do siebie ludzi.

    Festiwal Szilerowski zakończył wernisaż monotypii pt. "Kolbuszowa jakiej nie pamiętam" autora, połączony z prezentacją dramatu pt. "Małomiejska ballada" /kanwa przedstawienia/ wydanego przez Bibliofilów z krakowskiej Miniatury. O historyczny klimat, tudzież anturaż wystawy, zadbał Andrzej Wesołowski, prezentując zbiory z rodzinnego Archiwum.

    Wszyscy po tym wyjątkowym wydarzeniu chodzimy z podniesioną głową i wypiętą piersią, przyjmujemy gratulacje, a Sprawca tego całego zamieszania, jak zwykle skromny, zamyślony, refleksyjny i przejęty.

    Końcowe zdanie, cytując myśl innego kolbuszowskiego poety „Nieważne czy rodzimy się w mieście z wielkim alibi takim jak Nowy Jork, Londyn, Paryż, czy małym jak Kolbuszowa to najważniejsza jest pustka w naszej duszy” /pewnie Bruno Schulz też przyznałby rację/. Można odnieść wrażenie, że  ta pustka świetnie odcisnęła się na Balladzie. My widzowie jesteśmy dumni, że mieszkamy w mieście Szilerów, korepetycje z miłości do jego wielkiej małomiejskości zostały odrobione. Dziękujemy za to naszym ulubionym Aktorom i Autorom.

 

 

      Efektem jednodniowego pleneru /4 października 2015/ w Brzozowie i Wzdowie jest kilkadziesiąt prac plastycznych i fotograficznych wykonanych przez uczestników. W plenerze aktywnie z pasją i zamiłowaniem do wybranej przez siebie formy sztuki wzięło udział kilkudziesięciu  młodych, dojrzałych artystów amatorów i zawodowców. Wszystkie prace prezentują bardzo dobry poziom świadczący o dojrzałości twórców, ich wrażliwości i talencie.

      Wernisaż /28 listopada/ odbył się w oprawie opadów pierwszego w tym roku śniegu, który spowodował panikę w miasteczku. Wszyscy spodziewali się paraliżu komunikacyjnego, oblodzenia, gołoledzi i końca świata. Wyjątek stanowili uczestnicy wernisażu w Galerii pod  Trąbami i Bębnem z pasjonatami malarstwa z Sokołowa i Rzeszowa.  Dla nich, jak się okazało, nie straszny deszcz, śnieg, mróz czy zawierucha, dzielnie przybyli. Ekspozycja zrobiła na wszystkich wrażenie. Przygotował ją  mdkowski galernik, uzdolniony satyryk Marek Krakowski wsparty przez fotografików z przyjacielskiej KGF i jej moderatorkę Magdalenę Małaczyńską. Wypada podkreślić, że wydarzenie zaszczycił szef wszystkich powiatowych sołtysów Dariusz Tabisz, społecznik, ale też twórca fotografik. Z celebrytów zaszczyciło nas urocze i doskonałe małżeństwo artystyczne Ewa i Ryszard Szilerowie /celebrujący kulturę i historię małych miast/. Nie zabrakło również miłej, spontanicznej publiczności. Tomasz Koczur przygotował jak zwykle udaną prezentację multimedialną, tym razem z brzozowskiego pleneru.

        Wystawa zbiegła się z tradycyjnymi andrzejkami, do tańca bohemie artystycznej i fanom zagrał zespół Medium, /najlepszy na wieczór magii, wróżb i czarów/ wyróżniający się doskonałą sekcją dętą i wokalami. Artyści i widzowie radośnie poszli razem w tany. Towarzystwo było znamienite, klimaty taneczne niczym popisy Umy Thurman i Johna Travolty w  Pulp Fiction. Urocza celebrytka, pląsała z dyrektorową. Panią sołtysową rozpierała energia i inwencja taneczna, całość uzupełniła kolbuszowska bizneswomen indiańskim tańcem boso /gdy awangardowe, ekstrawaganckie obuwie okazało się krępujące/. Tuż przed jedenastą żegnane orkiestrowym marszem to doborowe  towarzystwo rozeszło się do domu. Końcowy taneczny pociąg tym razem do Kolbuszowy poprowadził, nie kto inny, tylko szef szefów wszystkich sołtysów.

           

 

W klimaty muzyki zwanej studencką, poetycką, turystyczną licznie zgromadzoną publiczność wprowadził zespół „U Studni”. Zespół był gwiazdą VII edycji Kolbuszowskiego Festiwalu Turystycznego organizowanego przez Kolbuszowski Klub Turystyczny Salamandra.

   Dzień wcześniej nie lada gratką było spotkanie z himalaistą Piotrem Pustelnikiem, jak się okazało również świetnym gawędziarzem.

/zdjęcia: Paweł Matraj